To pytanie brzęczy mi w głowie prawie codziennie, już od podstawówki. Od tamtego czasu mam doła. Przestałam lubić ludzi, zwłaszcza rówieśników, jeszcze zanim zaczęłam chodzić do gimnazjum. Pomału przestały mnie cieszyć rzeczy, które wcześniej dawały mi radość. Występy klasowe, granie ról na przedstawieniach- fajne, ale straciło sens jak poszłam do 4 kl. Uczenie się wierszy na pamięć i tworzenie własnych rymowanek? Koniec wraz z 1 kl. gimnazjum. Granie na zwykłym flecie? Też jakoś w gimnazjum. Tylko jazda na rowerze i śpiewanie jeszcze coś dają. Ale coraz mniej. Już niepotrafię znaleźć sensu. Nic już nie ma dla mnie wartości. W sumie mogę się zamknąć w pokoju i tylko leżeć. Tak. Bo moje życie ma tyle sensu, co właściwie nic. Mam wrażenie, że jestem jak cząsteczka wody (tylko h2o)w oceanie. I tak chyba lepiej, niż podarta szmatka do kurzu na wysypisku śmieci- tak się czułam ok 2 kl. gimnazjum. Nie lubię swoich wspomnień. Nie lubię swojego nudnego życia. Nigdy nie byłam za granicą. Gdyby nie to, że czasem mijam jakichś obcokrajowców, to chyba nigdy bym nie miała styczności z innymi narodowościami, a polska była by dla mnie jedynym istniejącym krajem. Już chyba wszyscy moi znajomi byli za granicą. A ja co jajwyżej byłam przy granicy z Czechami (przez prawie 5 dni) i Białorusią (jakieś 3-4 razy).
Nigdy nie miałam rolek. Nigdy nie jeździłam na rolkach. Nie umiem też pływać. A próbowałam się nauczyć. 12 lat uczyłam się angielskiego. Strata czasu. Po co mi ta gramatyka, którą wpajali mi przez kilka lat? Ja nawet w j. polskim tego nie ogarniam. To jest dla mnie automatyczne. Po co mi wiedzieć, które to są np. zdania podrzędne i nadrzędne? Dla mnie to automat. A tego uczą w szkole, kiedy uczą j. obcych. 3 lata niemieckiego. Hahaha. Nawet czytać nie bardzo umiem w tym jęzuku. Ale gimnazjalny z niemca ponad 50%- tylko podstawowy. Potem 3 lata hiszpańskiego. Czy tylko mi się otwiera nóż w kieszeni, kiedy chodzi o naukę języków w szkołach? Kto wymyślił taką podstawę programową? To nie trzeba być jakimś wykwalifikowanym ze wszystkiego człowiekiem, by wiedzieć, że w języku gramatyka nie jest jajważniejsza. Jest nie wcześniej niż na drugim planie. Ale w szkołach tak jest. Rozumienie, mówienie, czytanie i pisanie w j. obcych, i to jednocześnie. A potem się "dorośli" dziwią, że dzieci i młodzież to tylko telefony i komputery. A to chyba jest spowodowane ich lękiem, zakotwiczonym w podświadomości, przed mówieniem, bo jeszcze powiedzą coś nie gramatycznie. A pisząc zawsze można coś usunąć, coś zmienić by było gramatycznie i nikt dorosły się nie przyczepił, że coś jest źle. Że nokt nie zrozumie, jeśli powiesz np po angielsku: gdzie być kino blisko? Nie. Nauczyciele zwłaszcza potępiają wręcz takienie gramatyczne mówienie. Przez co sama mam problem z wydukaniem nawet prostego zdania, bo się boję, że mnie wyśmieją, chociaż w przypadku obcokrajowca to raczej się z tym nie spotkałam.
Taka ja
wtorek, 24 kwietnia 2018
Czy życie ma sens?
Subskrybuj:
Posty (Atom)